Poradnik dla Leniwców, cz.1

Malowanie paznokci, jakkolwiek prozaiczne by się wydawało, jest dla mnie pewnego rodzaju sposobem na wyróżnienie się z tłumu, możliwością wprowadzenia odrobiny koloru w szarą codzienność czy wyrażeniem swojego nastroju w danym dniu. Podejrzewam, że nie jestem w tych odczuciach osamotniona – przecież nie bez powodu mówi się, że dłonie są wizytówką kobiety. Często jednak zdarza się, że brak mi czasu na wymyślne zdobienia i wtedy sięgam po prostsze sposoby na ozdobienie pazurków.

W swoich postach i tutorialach próbuję udowodnić Wam, że zdobienie paznokci nie jest tak skomplikowane na jakie wygląda (co może potwierdzić już kilka osób, które chwaliły mi się, że skorzystały z powodzeniem z moich instrukcji – dzięki Wam za odzew!), dzisiejszy wpis kieruję jednak do manikiurowych Leniwców, które lubią pomalowane paznokcie, jednak nie potrafią czy nie mają czasu na skomplikowane wzorki.
Ten mini-poradnik podzieliłam na 3 części w zależności od stopnia trudności – od najprostszych po nieco bardziej skomplikowane. Mogę zapewnić, że każde zdobienie będzie wyglądało efektownie, a jego wykonanie nie zajmie dłużej niż kilka minut. Dodatkowym plusem jest fakt, że praktycznie zawsze możemy zmienić gamę kolorystyczną czy odcienie lakierów i dzięki temu uzyskać nową wersję każdego ze zdobień.
I-szy poziom wtajemniczenia
Dla absolutnych Leniuchów moja propozycja jest prosta – jeden kolor. Kluczem do sukcesu nie jest tu skomplikowane zdobienie, a odpowiednio dobrany kolor i faktura lakieru, oraz staranne jego nałożenie. Kilka moich rad na początek:

1. Zawsze, ale to zawsze pod kolorowy lakier nakładamy bazę. Może to być nawet najzwyklejszy bezbarwny lakier. Jeśli mamy taką możliwość, najlepiej jest oczywiście użyć profesjonalnych podkładów, które dodatkowo wzmacniają płytkę paznokcia czy w jakiś inny magiczny sposób sprawiają, że paznokcie się silne i zdrowe – wpis ten jednak kieruję raczej do początkujących lakieromaniaczek, które pewnie nie mają ochoty inwestować w takie bajery. Bezbarwny lakier ma kilka zalet:
– po pierwsze: wygładza płytkę paznokcia, który zamierzamy malować, dzięki czemu kolor wygląda lepiej,

– po drugie: zapobiega zabarwieniu płytki kolorowymi lakierami (zwłaszcza czarnym, czerwonym czy fioletem),
– po trzecie: przy malowaniu lakierami z brokatem znacznie ułatwia ich zmywanie.
2. Zawsze, ale to zawsze gotowe zdobienie pokrywamy bezbarwnym lakierem. Dzięki temu nasz wzór będzie trzymał się dłużej (ja noszę jedno zdobienie średnio około tygodnia), lakier nie będzie odpryskiwał i będzie bardziej odporny na mechaniczne uszkodzenia. Warto o tym pamiętać zwłaszcza przy bardziej skomplikowanych wzorach (jak na przykład przy tym zdobieniu) – szkoda byłoby zmarnować naszą pracę i nie móc cieszyć się paznokciami dłużej niż 2 dni.

3. Warto również pamiętać, aby nakładając kolejne warstwy lakieru dać im chociaż trochę wyschnąć – wtedy znacznie zmniejsza się ryzyko, że całość będzie schnąć pół dnia i odbije się na niej pościel czy na przykład ubranie. Oczywiście dużo zależy od jakości lakieru, dobrym sposobem jest też potrzymanie pomalowanych paznokci przez kilka minut w zimnej wodzie – nieco przyspiesza to wysychanie lakieru.

4. Jeśli kolorowy lakier słabo kryje a ma dość jasny kolor, dobrym patentem jest pomalowanie najpierw paznokci białą bazą. Zdecydowanie mniej smug będzie widać na białej, niż na naturalnej płytce – dzięki czemu zmniejszy się liczba warstw kolorowego lakieru, który trzeba by nałożyć dla jego jednolitego wyglądu. Na zdjęciu poniżej możecie łatwo zauważyć różnicę – wszystkie paznokcie pomalowałam tylko jedną warstwą liliowego lakieru, jednak pierwsze dwa paznokcie mają bazę białą a dwa pozostałe bezbarwną:

 

5. Skórki zawsze się brudzą lakierem – podejrzewam, że tylko profesjonalistki w studiach potrafią tak pomalować paznokieć, aby nie dotknąć pędzelkiem do skóry obok. Ja też zawsze się ubrudzę, nie przejmuję się jednak takim szczegółem. Łatwo jest wszystko dokładnie doczyścić patyczkiem kosmetycznym zamoczonym w zmywaczu do paznokci – należy jednak odczekać, aż lakier zaschnie, bo w przeciwnym razie możemy przypadkiem zrujnować cały efekt. Najlepszym sposobem według mnie jest jednak nie czyszczenie skórek wcale. Tak, dobrze przeczytaliście – zero zmywacza i kombinacji. Jeżeli tylko nie macie tego samego dnia wielkiego wyjścia i nie wybrudziliście się lakierem aż po łokcie, to radzę po prostu nie robić nic. W trakcie wieczornej kąpieli, mycia włosów czy rąk lakier sam odejdzie od skóry i do rana nie będzie po nim śladu – ewentualne pozostałości wystarczy delikatnie zetrzeć opuszkiem palca.
6. Butelek z lakierami nie wstrząsamy jak shaker’em, tylko rolujemy je między dłońmi. Nadmierne wstrząsy powodują, że w lakierze zbierają się bąbelki powietrza, które później psują cały efekt jednolitych i błyszczących paznokci. Jeżeli mimo wszelkich starań okaże się, że na paznokciach odbiła się np. pościel czy wyszły bąbele powietrza, można to jednak łatwo naprawić. Wystarczy zaopatrzyć się w polerkę do paznokci, bardzo delikatnie zetrzeć wierzchnią warstwę i ewentualnie nałożyć lakier bezbarwny.
7. Warto zainwestować w dobry lakier bezbarwny (patrz punkty: 1, 2, 6). Niekoniecznie musimy od razu wydawać na niego miliony, jednak dobrze jest sprawdzić kilka i wybrać taki, który najlepiej nam służy.
Paznokcie w jednym kolorze wcale nie muszą być nudne – wystarczy tylko dobrać odpowiedni kolor, fakturę lub połączyć kilka – efekt na pewno zwróci uwagę. Bezpiecznymi i zawsze modnymi kolorami są:
– biel,
– czerń,
– czerwień,
– beż.
W zależności od nastroju i okazji, te podstawowe kolory zawsze wyglądają ciekawie i elegancko. Biel szczególnie ładnie wygląda latem, kiedy podkreśla opaleniznę, czerń zalecana jest raczej dla odważnych dziewczyn (ewentualnie emo chłopców) o jasnej karnacji. Czerwień w zależności od odcienia może być zarówno tajemniczo-pociągająca (wiśnia) lub też uroczo dziewczęca (brzoskwinia). Najbezpieczniejszy na każdą okazję jest oczywiście beż i odcienie ‚nude’, przy tym kolorze warto zwrócić uwagę na dokładne pokrycie paznokcia i brak smug – w przeciwnym wypadku będą one wyglądać po prostu niechlujnie.
Oczywiście możemy malować paznokcie na każdy dostępny kolor – latem świetnie sprawdzają się pastelowe odcienie, zarówno ciepłe, podkreślające opaleniznę, jak również zimne, które świetnie z nią kontrastują. Szczególnie warto zwrócić uwagę na takie kolory jak: brzoskwinia, pudrowy róż, błękit, lila, mięta czy pastelowa żółć. Bardziej odważnym mogę polecić te same kolory w wersjach neonowych – może niekoniecznie do biura, ale na plaży czy imprezie będą przyciągać uwagę w zasięgu  kilometra! Zimą można zaszaleć z cięższymi kolorami, np. granatem, bordo czy fioletem. Wszystko jednak zależy od tego jakie lakiery posiadamy i na co akurat mamy ochotę – żadnych ograniczeń!

Kiedy mamy ochotę na coś specjalnego na paznokciach, ale nasze lenistwo osiąga szczyty i za nic nie mamy siły/czasu na jakiekolwiek zdobienia, z pomocą przychodzą nam trzy opcje:

Opcja pierwsza – lakiery fakturowe. Ostatnio dałam się skusić na wspaniały piaskowy lakier w kolorze koralowym i zakochałam się w nim. Wcześniej jakoś nie byłam przekonana, ale kiedy pomalowałam nim moje paznokcie dosłownie nie mogłam oderwać od niego wzroku. Ostatnio w drogeriach widuję coraz więcej takich lakierów, więc jest w czym wybierać.  Oto jak od kilku dni prezentują się moje pazurki:

Jak widać procedura malowania jest identyczna jak zwykłym lakierem, a efekt jest bardzo, bardzo interesujący. Na zdjęciu niestety nie widać maleńkich złotych drobinek, które cudnie wyglądają w słońcu.

Opcja druga – mat. Osobiście jest wielką fanką matowych lakierów, o czym jeszcze nie raz się przekonacie, jeśli tylko ten długi wpis nie odstraszy Was od śledzenia mojego bloga. Dlatego też tak bardzo podoba mi się wspomniany wyżej piaskowy lakier – jest jednocześnie błyszczący i matowy, a na dodatek na świetny kolor – czego chcieć więcej. Bardzo dobrą opcją jest nabycie uniwersalnego lakieru matującego. Dzięki niemu każdy kolorowy błyszczący lakier staje się matowy. Stosuje się go zamiast lakieru bezbarwnego na wierzch paznokcia – dodatkowo utrwala on zdobienie i zapobiega odpryskom.

Opcja trzecia – metal. Ostatnio można zaobserwować je coraz częściej i wcale nie dziwię się dlaczego. Paznokcie w kolorze złota i srebra proponowałabym raczej na wieczór, ale jeśli macie na nie ochotę w środku tygodnia, to również nie widzę większych przeciwwskazań. Osobiście bardziej podoba mi się srebrna wersja, ale to już zależy od indywidualnych preferencji. Takie zdobienie nie wymaga praktycznie żadnych umiejętności manualnych, a zdecydowanie jest godne uwagi, nie sądzicie?

 

Ufff pierwsza część poradnika za nami – możecie już wyczekiwać kolejnych i w międzyczasie ćwiczyć swoje umiejętności w malowaniu pazurków – w końcu każda z nas chciałaby mieć piękne dłonie, prawda?
Wiem, że nie Ameryki nie odkryję, ale moja najlepsza rada to: próbować, próbować, próbować! Kiedyś w końcu wyjdzie, uwierzcie :)

About the Author

PolishCookie